a
"Na wieży furgotał blaszany kogucik..."


Forum Gakuen Hetalia.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 "Na wieży furgotał blaszany kogucik..."

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aleksander Czechowicz

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 07/08/2015

PisanieTemat: "Na wieży furgotał blaszany kogucik..."   Sob Sie 08, 2015 1:02 am

Na wieży furgotał blaszany kogucik
na drugiej – zegar nucił.
Mur fal i chmur popękał
w złote okienka:
gwiazdy, lampy.
Imię i nazwisko: Aleksander Czechowicz.
Miejsce: 

Lublin nad łąką przysiadł.
Sam był –
i cisza.

Dokoła
pagórów koła,
dymiąca czarnoziemu połać.

Mgły nad sadami czarnemi.
Znad łąki mgły.
Zamknęły się oczy ziemi
powiekami z mgły.

Trudno jest jednoznacznie wytłumaczyć genezę nazwy "Lublin" - może pochodzić ona od rosyjskiego wyrazu "ljublju" - "kocham, lubię". Kolejnym podejrzanym jest imię "Lubla" lub "Lubel", jest także legenda o "Leszczu lub linie". Jeszcze jest legenda dotycząca zamieszkiwania miasta przez Julię, siostrę Cezara, a wcześniej wspomniana Lubla jest starosłowiańską wersją imienia "Julia".

Wiek: Siedemnaście lat, urodziny obchodzi piętnastego sierpnia. Jest to data udokumentowanego nadania Lublinowi praw miejskich.

Stanowisko: Uczeń klasy drugiej.

Charakter: 

We mgle nie słychać kroków, które zbliżają wędrowca ku
miastu rodzinnemu. Ścieżyny polne pęcznieją, nabrzmiewają
w drogi, a te znów rozlewają się szeroko wśród falistych
pól. Szosa się toczy. Zrywający się wiatr szumi w kło-
sach. Północ niedaleko, a jeszcze, ktoś wodę ze studni
ciągnie. Żuraw słychać. Jeszcze wiejsko tu. Jeszcze wiejsko.
Księżyc goni wśród chmur. Mgła rzednie.
Wędrowcze, oto już kręte uliczki starego przedmieścia,
Wieniawy. Dawniej, gdy winnice opinały te wzgórza, nazywano je: Winiawa.
Idąc dziś między cieniami ruder i zapadłych w ziemię
domostw myślisz, wędrowcze, o tym tylko, że miasto
kochane już cię ogarnia i tuli.
Jeśli "entuzjazm" miałby zostać upersonifikowany, właśnie tym byłby Aleksander Czechowicz. Przepełniony jest zapałem do wszystkiego, szkoda tylko, że zapał ten jest słomiany, oj szkoda. Bo pomyślcie tylko - ile by chłopak już umiał, gdyby tylko mu się chciało? Ot, właśnie, chęci też z czasem u niego słabną, bo dzieciak z niego dynamiczny i szybko się nudzi. Jednego dnia może uznać coś za swoje powołanie, pasję, największe marzenie, zaś już za tydzień zapomni, dlaczego tak było. 
Nie ma problemów z nawiązywaniem znajomości, także z utrzymywaniem ich. Lubi ludzi, jednak nie do końca im ufa. Musi długo kogoś znać, by uznać go za przyjaciela, o to to. Bo byle kogo tak się nie nazywa. Jest dobrze wychowany i to jest pewne - tu się ukłoni, tam rączki wycałuje, jeszcze gdzie indziej pomoże, albo posłuży jakąś radą. Jest uprzejmy, jednak ma to oczywiście swoje granice, nie będzie nikomu usługiwał, o nie. 
Oj, kolorowo się robi, kolorowo. Ma zalety, ma też wady, jak to zwykły człowiek. Wadą chłopaka jest ciapowatość. Jest okropnie niezdarny i potyka się o własne nogi. Idąc dalej - łatwo jest go przestraszyć i nietrudno go też okłamać. Mimo nieufności, bardzo przywiązuje się do ludzi i mocno przeżywa każdą krzywdę, jaką się mu wyrządzi.  
Chłopak czuje zdecydowanie wiele i zdecydowanie dość mocno. Kieruje się emocjami, jest też sentymentalistą, który wielką wagę przywiązuje do wspólnych wspomnień. Typ smutnego romantyka, który goni za niewiadomym nawet dla niego samego celem. Mimo wszystko stara się cieszyć życiem i czerpać z niego jak najwięcej, dzielić się miłością do świata i życia.
Napojony smutkiem, zamyślony i o świecie niewiedzący
idzie wędrowiec miastem. A ono głuche. W głównej ulicy
tu i ówdzie rozmowa spóźnionych przechodniów, tu i ówdzie
brama zamykana trzaśnie.
Kroki jego spadają na kamienny bruk, mechaniczne, nie-
ważne. A przecież idzie wśród dobrze mu znanych mu-
rów. W blasku latarni wzrok zadumanego mógłby odczy-
tywać napisy na sklepach. W tym, narożnym, kupiono
mu trąbkę dziecinną, gdy był maleńki. Przy tamtym
żegnał się z matką i siostrą, wyruszając na front.
A oto i dom, w którym przeżył chwile najłagodniejsze.
Na drugim piętrze okno jest otwarte. Ktoś na pianinie
gra.
A teraz ciemność. To nie księżyc skrył się w obłokach. To
ogarnął cię, wędrowcze, mrok Bramy Krakowskiej.
Zbudź się, zbudź, patrz dookoła! Za chwilę wejdziesz na
rynek.

Wygląd: 
Wędrowcze, masz towarzysza. Księżyc w pełni, srebrny,
daleki pójdzie odtąd za twoimi krokami. Powiedzie cię
do miasta umarłych, gdzie twoi bliscy leżą po głazami
i darnią. Osrebrzy ci stare kamienice w rynku,
widma ukaże w kościele na Zamku, wreszcie znowu cię w pola
wywiedzie przez ulicę Szeroką, przez Kalinowszczyznę
i Czwartek.
Przechadzając się po lubelskich ulicach i uliczkach, możesz spotkać tego dzieciaka. Najprawdopodobniej będzie szwendał się po starówce, ponieważ naprawdę za nią przepada - jest tam pełno praktycznie wszystkiego, co go interesuje. Pewnie i tak nie poznasz jego imienia, ale jego wygląd przykuwa spojrzenie. Może i nie jest zbyt wysoki, bo metr i siedemdziesiąt trzy centymetry do imponujących wymiarów nie należą, ale niski wzrost nadrabia wielkim entuzjazmem do wszystkiego, co robi. Najprawdopodobniej będzie miał na sobie bluzę z długim rękawem, jakąś koszulkę z logo ulubionego zespołu,  niekiedy można zobaczyć go w kraciastej koszuli, a jeśli ma się szczęście - w czymś naprawdę eleganckim. Na jego zacnych czterech literach zazwyczaj są stare, przetarte czarne spodnie, a na nogach wysłużone, trzyletnie glany. Jeśli ich sznurówki wyglądają na nowe, to znaczy, że powodziło mu się ostatnio w pracy. Albo, że kogoś znowu okradł. Nie jest też jakoś wybitnie dobrze zbudowany, określenie go jako "przeciętnego" byłoby jak najbardziej okej. Ale wzięcie go za cherlaka zdecydowanie byłoby błędem. Jeśli trzeba, potrafi dać komuś popalić, szczególnie, gdy w grę wchodzi dobro kogoś mniejszego i słabszego.
Przystojny? To już zależy od preferencji obserwującego. Trzeba nadmienić, że przez cały rok jest blady, bladziutki jak ściana. Nie wynika to z żadnej choroby, taki po prostu jest jego typ urody. Ma typowo słowiańskie, jednak wciąż jeszcze delikatne, jakby dziecięce rysy. Usta wiecznie rozciągają się w uśmiechu, tak charakterystycznym dla Aleksandra. Najczęściej można zobaczyć go rozmarzonego, bujającego w obłokach, lub  kryjącego się za jakąś książką.
Nie do przeoczenia jest jego płomiennoruda czupryna. Jego włosy są dość przyjemne w dotyku, no i on lubi, jak się ich dotyka. Włosy lublinianina są niesforne i sterczą we wszystkie strony świata, a ich ułożenie graniczy z cudem, szczególnie, gdy dopiero wyschły po myciu. Taki jest jednak jego urok, ot co! Jeszcze dość charakterystyczne są jego zielone oczy, rozjaśniane przez radosne ogniki, które w nich bez ustanku igrają. Poza tym, jego nos jest delikatnie usłany piegami, co podobno też dodaje uroku, ale co on tam wie~

Dodatkowe informacje:
O postaci:
- Imię Aleksander jest od Aleksandra Głowackiego, który w Lublinie brał ślub.
- Nazwisko pochodzi od przedstawiciela lubelskiej awangardy poetyckiej - Józefa Czechowicza. Poeta zmarł podczas bombardowania miasta, rozpoznano go po tomiku poezji, który przy sobie miał. Napisał między innymi "poemat o mieście Lublinie". W miejscu, w którym Czechowicz został zabity, jest teraz jego pomnik.
- Boi się ognia (w roku 1719 miał miejsce pożar Lublina).
- Nie lubi Rosjan.
- Otwarty na obce kultury.
- Mówi trochę po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i zna nieco jidysz.
- Interesuje się sztuką w szerokim tego słowa pojęciu.
- "Kolory Aleksandra" odwołują się do flagi Lublina - blada cera do białego paska, oczy do zielonego, zaś włosy - do czerwonego.
- Nabija się ze Świdnika. Nazywa go lubelskim Sosnowcem, ma zresztą rację.
- Miał być dziewczynką i miał mieć na imię Julia. Dziś przylgnęło to do niego jako ksywka, której szczerze nie znosi.

O mieście:
- Dewiza miasta: Fidelitatem et Constantiam, Wiernością i Stałością. Tymi słowy August II Mocny określił miasto Lublin w 1703 roku, w nawiązaniu do postawy lublinian wobec wielkiej wojny północnej. Wtedy też Lublin został zrównany w swoich prawach z Krakowem. 
- Powyższa dewiza znajduje się na sztandarze miasta. 
- Zarówno w herbie jak i we fladze widnieje kozioł i winorośl. Nawiązuje to do legend o powstaniu miasta. 
- Nadanie praw miejskich datuje się na lata 1253-1257, jednak żadne dokumenty się nie zachowały; odnowienie miało miejsce w 1317. 
- Lublin, a właściwie Osada na Wzgórzu Czwartek, sięga pamięcią VI wieku. Ku pamięci tej osady, wciąż istnieje jedno z najstarszych osiedli Lublina - Czwartek. 
- Jest największym polskim miastem na wschód od Wisły. 
- Po starej polszczyźnie w wymowie mieszkańców Miasta pozostało utwardzone "l". Mamy Lublyn, Lydla, czyly i inne udziwnienia - u młodego pokolenia powoli to zanika, jednak u starszych mieszkańców miasta wciąż słychać dawną wymowę.
- W Lublinie jest dwadzieścia siedem dzielnic.
- Trójmiasto w Lubelskim? Nieliż, Cyców, Niemce.
- W Lublinie są Podziemia o łącznej długości wynoszącej około 300 metrów.
- Lublin jest jednym z trzech miast polskich z trolejbusami.
- Film "Carte Blanche" z Andrzejem Chyrą w roli głównej opowiada historię nauczyciela z Ósmego Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie im. Zofii Nałkowskiej, który stopniowo tracił wzrok, jednak dzięki sprytowi krył to przez dłuższy czas. Nauczyciel wciąż uczy w tej szkole i jest świetny w tym, co robi.
- W roku 1995 MPK w Lublinie ogłosiło termin ważności swoich biletów. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ostatni dzień ważności ustalono na 31 czerwca!
- Kirkut na Kalinie jest najstarszym zachowanym cmentarzem żydowskim w Polsce.
- U zbiegu ulic Jezuickiej i T. F. Gretz-Gruella znajduje się legendarny „kamień nieszczęścia”, który niegdyś stanowił podstawę pnia katowskiego. Według legendy, każdy budynek, który był budowany na tymże kamieniu, źle kończył.
- Obecny Plac Litewski to historyczne miejsce, na którym stacjonowała litewska delegacja podczas obrad sejmu w 1569 roku (zakończonego podpisaniem Unii Lubelskiej).
- Lotnisko, które znajduje się przy Świdniku, jest nazywane lotniskiem w Lublinie. Co więcej, jest ono dłuższe, niż sam Świdnik...
- Przez prawie każdą dzielnicę Lublina przepływa rzeka Bystrzyca.
- Miasto jest określane jako "Jerozolima Królestwa Polskiego".
- W mieście odbywa się dwadzieścia siedem festiwali i dwa konwenty - Nejiro i Falkon. W okolicznym Świdniku odbywa się Świdkon, ale na to pójść to jak przechadzać się po Kalinie i krzyczeć "jebać Motor".
- Jest tu też dwadzieścia pięć chórów.
- Z Lublina pochodzi kabaret Smile; Duffy i Szfagier zostali nakłonieni do wzięcia udziału w Wiośnie Teatralnej przez jego organizatorkę - nauczycielkę z 8 LO w Lublinie pod groźbą niezdania z polskiego.
- Miasto miało być Europejską Stolicą Kultury 2016, jednak Wrocław w ostatniej chwili dostał spore dofinansowanie i wygrał z Lublinem.
- Papież, Jan Paweł II, był profesorem na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
- Z Lubelszczyzny pochodzą cebularze, także pieróg biłgorajski i pierogi lubelskie; te ostatnie to pierogi z serem na słodko. Charakterystyczne dla tego regionu są również szczypki - kolorowe, podłużne cukierki, sprzedawane zwykle przy okazji różnych jarmarków i innych podobnych wydarzeniach.
- W Lublinie znajduje się obóz Majdanek. Miejsce jest mroczne i zawsze jest tam niesamowicie chłodno. Aktualnie jest tam muzeum.
Dobranoc miasto stare, dobranoc. Drogi białe
wychodzą stąd na północ, zwężają się w ścieżyny, ście-
żyny rozlewają się w drobne strużki steczek. Wędrowiec
jest już tylko ciemnym punkcikiem na jednej z nich.
Zniknął za wzgórzem.
Dobranoc, miasto,
dobranoc...

wow

Karta postaci przeplatana "Poematem o mieście Lublinie" Czechowicza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

"Na wieży furgotał blaszany kogucik..."

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Wieża Wiatrów
» Szczyt Wieży
» Wieża Północna
» Hightower/ Wysoka Wieża
» Szczyt opuszczonej wieży

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Hetalia World Academy :: Strefa Gracza :: Rekrutacja-






NA MOCY RADZIECKICH PIESEŁÓW ZAKAZUJEMY KOPIOWANIA TREŚCI Z HETALIA WORLD ACADEMY. OBRAZKI UŻYTE NA FORUM POCHODZĄ Z DEVIANTARTA, TUMBLRA I ZEROCHANA.


@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Styl auturstwa ashe
Ogłoszenie autorstwa Kate/Corazon
Przeróbki na rzecz forum - Artiom Diegtiariow